14 gru 2017

'Niepowszedni. Porwanie' - relacja z przebiegu BT :)


Book Tour rozpoczął się 2 stycznia 2017 roku, a książeczka wróciła do mnie 5 grudnia 2017 roku. Wędrowała prawie rok, podróżując po wschodniej części Polski, abym wrócić do mnie lekko podniszczona, ale żyjąca, z mnóstwem komentarzy. Pora przyszła więc na podsumowanie, które chciałam napisać po spotkaniu z Justyną Drzewicką, której przekazałam książkę, aby także mogła poczytać, co uczestniczki wypisywały na marginesach! <3

Po pierwsze bardzo dziękuję dziewczynom za udział i dbanie o moją książkę. Wróciła do mnie może lekko zniszczona, ale widać, że to kwestia wielokrotnego czytania, a nie zaniedbania. 

Do Book Touru zgłosiło się 12 osób, z czego jedna w ogóle książki nie przeczytała i nie wpisywała się na listę, a jedna poddała się w trakcie. Także w pełni książkę przeczytało 10 osób, których recenzje zamieszczam poniżej :)

Justysia Pokazuje nam silne więzi rodzinne, walkę o ukochanych i to by za wszelka cenę wrócić do domu.

Bookworm - Nasi bohaterowie mimo swojego młodego wieku potrafią uhierarchizować wartości, rozróżnić dobro i zło.

Jellyfish - Uważam, że lektura jest bardzo przyjemna, dobra dla młodszego czytelnika.

Magic WizardPani Drzewiecka po raz kolejny udowadnia, że Polacy potrafią pisać, bo choć to debiut to genialny!


Zaksiążkowana - Co najbardziej ujęło mnie w tej książce, to przekazanie ponadczasowych wartości, pod pozorem lekkiej obyczajówki, raczej ograniczonej w fabule. 

Meredith - Przeżywałam każde wydarzenie, każda kłodę, jaką pani Justyna rzuciła pod nogi bohaterom.

Miasto KsiążekPani Drzewicka wychodzi poza schematy i to jest świetne.

Pięknem OczarowanaNajbardziej polubiłam bohaterów męskich, czyli Sambora i Dalko za ich postawy, chociaż przy ich początkowych sprzeczkach nic na to nie wskazywało.

Poligon Domowy - Nie wyobrażacie sobie nawet, co ich spotka podczas podróży na targ, i nie wyobrażajcie sobie - po prostu sięgnijcie po książkę.

Dominika - Justyna Drzewicka sprawia, że utożsamiamy się z bohaterami tej książki i pragniemy poznawać ich dalsze losy.


Jak widzicie, osoby, które lekturę ukończyły były raczej usatysfakcjonowane, z czego bardzo się cieszę :) Nie pojawiła się ani jedna niepozytywna opinia! :)

Generalnie jestem bardzo szczęśliwa, bo dziewczyny nie bały się pisać po książce, mam w niej mnóstwo komentarzy, mnóstwo zakreślacz i mnóstwo karteczek <3 <3 Ale nigdy, nawet w najśmielszych snach nie podejrzewałabym, że dwie strony można zająć w każdym wolnym miejscu! :D


To musi być miłość :D Generalnie najwięcej serduszek w całej książce zebrał Dalko! Co jest dla mnie ciekawe, bo ja tak bardzo bardzo pokochałam go dopiero od tomu drugiego :D


Od pewnego momentu książka wciągnęła uczestniczki tak, że komentarze były sporadycznie, ale każda napisała coś od siebie w podsumowaniu na końcu książki :)


Justyna stwierdziła, że książka wygląda cudownie cała popisana (i wyserduszkowana, bo podczas spotkania pokazałam jej kilka fragmentów z serduszkami). Gdy brakuje ci słów - postaw serduszko <3 <3




A moje maleństwo po podróży wygląda na lekko wymęczone, ale szczęśliwe :) Cieszę się, że dziewczyny o nią dbały i były tak aktywne :) (tak, wiem, kontakt mistrz drugiego planu, ale tylko tam złapałam dobre światło xD)


13 gru 2017

'Sasha' J. Shepherd

Tytuł: Sasha (oryginalnie: A Trial of Blood and Steel. Sasha)
Autor: J. Shepherd (tłumacz: J. Steczko)
Cykl: Próba krwi i stali
Ilość stron: 510
Wydawnictwo: Jaguar (w roku: 2013)


Opis:
Lanayin jest krajem podziałów. Z jednej strony hołdujący dawnym zasadom wyznawcy starego kodeksu Goeren-yai, z drugiej Varenthane, nowowiercy, politycy i szlachetnie urodzeni, którzy chcą odciąć się od korzeni. Gdy jeden z lordów zabija sąsiada, nie trzeba wiele, by odwieczny spór rozgorzał na nowo i pogrążył całe Lanayin w chaosie wojny. Sashandra była kiedyś księżniczką Lenayin, wybrała jednak życie u boku Goeren-yai i naukę tradycyjnej sztuki walki, svaalverd. Jednak nawet mistrzostwo miecza nie zmienia jednego - Sasha jest córką króla i musi być gotowa, by stawić czoła nie tylko armiom, ale również intrygom, od których aż kipi dwór. 


Opinia:

Jedynym, co ratuje tę książkę jest styl autora. Dosłownie. Dzięki temu, że pisze on płynnie, książkę jakoś się czyta. Mógłby jednak choć trochę postarać się wyjaśnić rozległy świat, który stworzył, bo to także mu nie wyszło.

Lubię, gdy w książce cały czas coś się dzieje, ale powinno to być stonowane, a nie utrzymane w tempie szybciej-szybciej-jeszcze szybciej. Teoretycznie autor starał się wpleść momenty refleksji, ale polegały one na tym, że czytelnik od razu się gubi, ponieważ zasady świata czy wiar są tłumaczone piąte przez dziesiąte i po przeczytaniu całości książki, nie rozumiem dosłownie nic. Wojna domowa, oparta na różnicach religijnych powinna także zostać wyjaśniona, a z mojej perspektywy wyglądało to tak: nie lubimy ich, więc musimy ich pozabijać, a za powód podamy różnicę wiary.
Cały świat stanowi pytanie bez odpowiedzi i w rzeczywistości prawdziwe odpowiedzi same stanowią jedyne pytania
Główna bohaterka to chodząca doskonałość. Najlepsza w dziwnej odmianie szermierki, którą autor wymyślił, doskonale rozumiejąca rozgrywki polityczne, choć żyje w małej wioseczce w domku na odludziu, arogancka, ale prawie wszystko uchodzi jej płazem. Dodatkowo, kiedy zostaje postawiona przed faktem dokonanym bycia dowódcą, oczywiście podejmuje same trafne decyzje! Sasha została wykreowana na tak schematyczną bohaterkę powieści młodzieżowej, że po prostu nie byłam w stanie odnosić się do niej inaczej niż z jawną wrogością i irytacją. Trzeba jednak autorowi przyznać, że jego postaci są niezwykle charakterystyczne i chociaż jest ich ogrom, ciężko je pomylić - każda denerwuje czytelnika zupełnie czym innym. Na przykład taki Jaryd - z początku nawet go lubiłam, dopóki nie zaczął mówić o honorze, honor ponad wszystko, jego celem życia był honor. Najbardziej zniechęciła mnie jednak niekonsekwencja psychologiczna kreowania niektórych postaci: dziesięciolatek opisywany jako kochający brat, podrzyna facetowi gardło, gdzie wcześniej zwymiotował widząc, jak ginie człowiek, i nie ma ŻADNYCH wyrzutów sumienia czy wątpliwości, po prostu sobie idzie, dodatkowo zostawiając siostrę, która patrzyła na jego wyczyn.

Podsumowując, wyjątkowo ciężko mi się o tej książce nie rozpisać. Znajduje się w niej tyle wad, które można by wypomnieć, tyle okropnych postaci, które można by opisać. Zdołała to przeczytać tylko dzięki płynności stylu. Autor porwał się z motyką na słońce - stworzył ogromny świat, nowe wiary i zwyczaje, ale wyjaśniał to tak, jakby czytelnik powinien już wszystko wiedzieć, skupił się na akcji pędzącej niczym Struś Pędziwiatr, a do tego dorzucił same irytujące postaci. Kocham fantasy, ale to zdecydowanie wam odradzam.