18 lis 2017

'Schemat' A. Strobel

Tytuł:  Schemat (oryginalnie: Das Skript)
Autor: A. Strobel (tłumacz: S. Kupisz)
Cykl: -
Liczba stron: 437
Wydawnictwo: Prószyński i Sk-a (w roku: 2014)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:
Kilka lat temu napisał wstrząsającą powieść kryminalną o seryjnym mordercy. Teraz ktoś skrupulatnie kopiuje opisane w niej zbrodnie, popełniane przez niespełnionego pisarza. Czy sam autor, Christoph Jahn, jest sadystycznym mordercą, obdzierającym ofiary ze skóry, by umieszczać na niej fragmenty swojej powieści?
Czy może mordercą jest chory psychicznie wielbiciel talentu Jahna, który kilka lat wcześniej popełnił zbrodnię wzorowaną na jednej z jego poprzednich książek i nigdy nie został schwytany?
Pewne jest tylko jedno: przerażająca historia z ostatniej powieści Christoph Jahna powtarza się. Powieść nosi tytuł „Schemat”.

Opinia:

Styl autora jest bardzo precyzyjny, dokładnie oddaje on mroczny klimat swojej powieści. Dzięki temu książkę czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. Choć trzeba przyznać, że nie jest ona dla osób o słabych nerwach.

Akcja rozgrywa się w przeciągu kilku dni, ale dzieje się tyle, że nie można się oderwać. Towarzyszymy w śledztwie Stephanowi i Andrei, którzy poszukują porwanej córki wydawcy jednej z najbardziej popularnych gazet. Okazuje się, że porywacz działa zgodnie ze Schematem, powieścią autora kryminałów. A może to sam autor jest mordercą? Tutaj brawa dla Strobela - bo tożsamość mordercy odkryłam dopiero, gdy wymienił tę osobę z imienia i nazwiska. Doskonale zbudował intrygę, a ja w ogóle tej osoby nie podejrzewałam.Nawet, gdy policja już się domyśliła.

Umrę. Widziałam to w jej twarzy. Moje plecy. Umrę.
Poza doskonałą intrygą, Strobel zbudował także ciekawe postaci. Głównie poznajemy Andreę i Stephana, czyli zastępczynię grupy SGD Heike oraz jej partnera. Obydwoje w przeszłości zmierzyli się z ciemniejszą stroną życia. Obecnie Andrea to służbistka, ale przy Stephanie potrafi się rozluźnić. Stephan za to po nieudanym związku, próbuje zrozumieć swoją przełożoną i odkryć, jakie są demony jej przeszłości. Obydwoje także w zupełności oddają się sprawie.Poza tym poznajemy całą gamę dupków różnego rodzaju - naczelnika wydawnictwa, redaktora oraz szefa SGD Heike. Jak ja tych postaci nie trawię! To znaczy mają oni istotny dla fabuły udział i rozumiem ich kreację, nie są irytującymi postaciami, ale mimo wszystko, gdybym spotkała ich w realnym życiu - ugh. Ciekawie jest też zbudowany profil mordercy.

Podsumowując, jeśli macie ochotę na nieco krwawy i na pewno brutalny psychothriller, polecam zdecydowanie! Utrzymuje w napięciu cały czas, a fragmenty z perspektywy Heike są przerażające, brrr.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


17 lis 2017

'Kropla Życia' O. Tybulewicz - pierwszy patronat Biblioteczki :)

Hej hej :)
Pamiętacie moją recenzję Kropli Życia? Jeśli nie, odsyłam do niej poprzez tytuł :) Koniec końców pod koniec napisałam: 
Podsumowując, zdecydowanie chętnie przygarnęłabym książkę w wersji papierowej i mam nadzieję, że kiedyś Oliwii uda się ją w takim formacie wydać.
I udało się jej!

Zdjęcie ze strony Oliwii


 Co więcej - obejmuję tę książkę patronatem :) Bardzo się cieszę, ponieważ jest to cudowne fantasy młodej polskiej autorki :) Dziękuję też Oliwii za zamieszczenie fragmentu mojej opinii na tylnej okładce, to zaszczyt <3


W ramach patronatu możecie spodziewać się niedługo Book Touru - muszę tylko dopracować szczegóły, no i odebrać z poczty egzemplarz :)

Tymczasem zapraszam was na stronę autorki, gdzie znajdziecie odnośniki do recenzji Kropli - STRONA AUTORKI :)

A Kroplę Życia w wersji papierowej możecie już kupić tutaj, naprawdę polecam!
Opowieść o przygodzie Wioletty była niesamowicie zabawna i wciągająca. Rozprawiłam się z książką w kilka godzinek, a raz zapomniałam prawie ogłosić przerwę na nocce czytania - tak mnie wciągnęło! :) Zdecydowanie polecam - i nie martwcie się, nie ma tam w sumie dużo wampirów czy innych magicznych stworzeń. Stanowią one tło dla poczynań Wioli i Artura :)

14 lis 2017

Mini recenzje: 'Rekonstrukcja' K. Bielecki oraz 'Demony. Pokusa' L. Desrochers

Tytuł:  Rekonstrukcja (oryginalnie: -)
Autor: K. Bielecki (tłumacz: -)
Cykl: -
Liczba stron: 210
Wydawnictwo: AIP SEMP (w roku: 2012)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:
„John Johnson znika. Tak po prostu. A jego przyjaciel zaczyna go szukać i próbuje rozwikłać zagadkę nad wyraz tajemniczego zaginięcia. Cały czas pozostaje przy tym we wnętrzu pociągu, do którego wsiedli przecież razem. Tylko, że pociąg ten nie jest po prostu pociągiem. To maszyna, która służy do zupełnie innych celów. Wszyscy jej pasażerowie za czymś tęsknią i nie uwierzysz, co jest powodem przepełniającej ich nostalgii. »Rekonstrukcja« to opowiadanie, które będziesz musiał przeczytać bardzo, bardzo uważnie, jeśli zechcesz odkryć wszystkie jego niuanse.”

Opinia:
Styl autora jest niezwykle nużący, często odbiega on od tematu i przeskakuje między wydarzeniami bez wyraźnego zaznaczenia. Lektura ma działanie usypiające.
Akcja, jeśli można o takowej mówić, nie ma sensu i w ogóle nie kojarzy mi się to z powieścią projekcyjną - raczej z pseudofilozoficznym bełkotem. Opowiadania zmierzały donikąd, nudząc i odbierając chęć dalszego czytania. Niby coś się dzieje, ale wszystko jest zupełnie niezrozumiałe, ukryte pod domysłami, a na większość pytań nie dostajemy odpowiedzi.
Bohaterowie... I co ja mam wam powiedzieć, skoro w tej książce znajdują się tylko wariaci lub kretyni? Po prostu porażka.
Podsumowując, gdyby ta książka miała więcej niż te 200 stron, chyba bym się poddała, a tak chciałam dowiedzieć się czy dotrzemy w końcu do jakiegoś meritum, sedna lub czegokolwiek, co uratowałoby tę historię. Niestety, niczego takie nie znalazłam.


Tytuł: Demony. Pokusa (oryginalny: Personal Demons)
Autor: L. Desrochers (tłumacz: E. Penksyk-Kluczkowska)
Cykl: Demony
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Dolnośląskie (w roku: 2011)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę

Opis:
Siedemnastoletnia Frannie pochodzi z wielodzietnej katolickiej rodziny, a jej rodzice są ludźmi bardzo zasadniczymi. Dziewczyna najlepiej dogaduje się z ukochanym dziadkiem, wdowcem i pasjonatem starych aut. Jest pewna, że ostatni rok w liceum będzie równie monotonny jak poprzednie, gdy do jej klasy trafia niezwykle atrakcyjny Luc Cain. Nikt nie podejrzewa, że przysłany z piekieł Luc jest demonem, który ma posiąść nie tylko duszę Frannie. Ale Niebiosa mają inne plany. Do walki z mocami piekielnymi staje równie pociągający anioł Gabe…

Opinia:
Styl autorki jest zupełnie przeciętny, mało opisowy i trochę powtarzalny.
Akcja to romans oparty na trójkącie miłosnym. Co prawda wiedziałam, którego wybierze, bo czytałam tę książkę już wcześniej, ale i tak nie byłoby to trudne do odgadnięcia. Cały czas coś się dzieje, ale to taka wymuszana akcja, co niesamowicie nuży podczas czytania. Większość problemów, z jakimi zmagają się bohaterowie, także wydaje mi się strasznie naciągana.
Bohaterowie to porażka. Luc i Gabriel - no przecież obydwaj są tacy cudowni, całuśni, przystojni i zakochani w Frannie. Co z tego, że to diabeł i anioł? W obliczu śmiertelniczki obydwaj są w stanie poświęcić wszystko, aby z nią być - ograny schemat. Sama Frannie to idiotka, która całuje się i z jednym, i z drugim, i nie potrafi nawet poznać swojego ukochanego, gdy podszywają się pod niego demony. Sprawa z jej bratem to kolejny minus, a rozwój postaci jest prowadzony niekonsekwentnie.
Podsumowując, nie mam pojęcia, co podobało mi się w tej książce wcześniej, bo jest ona zupełnie przeciętna. Reareadowałam ją, aby poznać tom drugi, ale teraz nie wiem, czy będę próbowała.

13 lis 2017

Filmowo: 'Pierwszy śnieg', 'Śmierć nadejdzie dziś' oraz 'Suburbicon'

Co zachęciło mnie, aby pójść na ten film? Głównie to, że jest on ekranizacją książki skandynawskiego pisarza - Jo Nesbo. Kiedyś zamierzam przeczytać jakąś jego powieść, ale mam nadzieję, że będzie lepsza niż film.

Generalnie nie był on zły. Samo przedstawienie morderstw, budowanie napięcia... Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jego przewidywalność. Robiłam chłopakowi spoilery cały film i śmialiśmy się, że prawie wszystko zgadliśmy. Zaskoczyła nas aż, uwaga, uwaga, jedna rzecz!

Film nie potrafił mnie też wzruszyć czy nawet poruszyć. Dotyczył trudnych tematów, ponieważ pośrednio aborcji czy nieznania jednego ze swoich rodziców (w tym wypadku ojca), kłamstw w małżeństwie nt. rodzicielstwa. Jednak było to przedstawione tak... bez większych emocji.

Polubiłam głównego bohatera, był typem śledczego, który mi odpowiada. Twardy, nieustępliwy i z pomysłem na wyjście z każdej sytuacji.

Jeśli macie ochotę go obejrzeć - obejrzyjcie i sami wyróbcie sobie opinię. Jak dla mnie nie oglądało się go źle, ale bez dreszczyku emocji.



Trailer zapowiadał coś podobnego do Strasznego filmu, więc się skusiłam. Poszliśmy do kina... I zmarnowaliśmy w sumie czas.

Humor - średni. Akcja - przewidywalna. Jedynie tożsamość mordercy była dla nas niespodzianką, ale to tylko dlatego, że mordercę niewątpliwie grał facet, bo miał on posturę męską, a ostatecznie wyszło, że była to kobieta - także kolejny fail.

Dodatkowo główna bohaterka nie grzeszyła inteligencją - mogła zrobić tyle rzeczy, ale zachowywała się jak typowa idiotka. W ogóle postaci były mało wyraźne i przedstawione tak sztandarowo. Motyw złoczyńcy był za to tak do bani, że nawet główna bohaterka zwróciła na to uwagę.

Wątek miłosny aż raził po oczach, od początku było wiadomo, że będą ze sobą. Tragedia.

Generalnie zaśmiałam się kilka razy, bardziej z głupoty filmu niż z rzeczywistego humoru. Nie polecam pójścia do kina na ten film.



Komedia kryminalna? Komedia na pewno, czy kryminalna - chyba bym się spierała. Fakt faktem, nawet mi się podobało - i to dziwi mnie chyba najbardziej.

 Suburbicon to raj - biała dzielnica, spokojna, z życzliwymi sąsiadami. I pewnego dnia wszystko się sypie. Nie dość, że wprowadza się pierwsza czarna rodzina, dochodzi także do morderstwa. Z tym, że my od początku wiemy, kto zamordował.

Humoru może nie było zbyt wiele, ale to nie na tym polegało. Generalnie film jest zdrowo porąbany. I dość brutalny, więc raczej nie polecam dla dzieci. Dodatkowo nie wnosi on żadnego morału czy nie ma zbyt szczęśliwego zakończenia (zakończenie to według mnie jest w ogóle do dupy, bo urywa się bez sensu).

Ale mi się to podobało. Może nie jakoś mega, ale zdecydowanie takie odstresowanie przy filmie niewymagającym myślenia. Nie był on też jakoś specjalnie nieprzewidywalny, ale jeśli macie wolny wieczór i ochotę na odmóżdżenie, ten film będzie idealny :)

12 lis 2017

Minie recenzje książek z czasów zamierzchłych: Lektury

Dzisiaj kolejny post z serii :) Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi - zapraszam tutaj :) Tym razem pora na lektury :)

Kto nie zna Pinokia? Ja osobiście czytałam to dwa razy i za żadnym mnie nie zachwycił. Pierwszy raz jako właśnie lekturę, drugi raz sama, jak byłam już starsza. 
Rozumiem tę historię, ale dla mnie Pinokio był irytującą postacią, która pakowała się bezustannie w kłopoty, raniąc swojego ojca. Geppeto powinien go normalnie przypalać za tak okropne zachowania...
Nie przemawia do mnie też jego przemiana w niby dobrego chłopca bo wcześniej zdążył tyle napsuć, że głowa mała.





Zdecydowanie opowieść o Bartku była ciekawą lekturą, jedną z nielicznych, jaką przeczytała z chęcią większa część mojej ówczesnej klasy. 
Elementy grozy, tajemnice oraz zaskoczenia to zdecydowanie atuty tej książki. Bartek dojrzewa, stając się odważnym chłopcem. Jest gotów stawić czoła władcy Lewawu. 
Wolność to główna idea tej książki, jeśli chodzi o zastraszonych mieszkańców Wokarku. Bartek pokazuje im, że aby ją zdobyć, należy walczyć - tak z władcą, jak i z samym sobą.
Na cztery przeczytane przeze mnie książki autorki, ta plasuje się na drugim miejscu :)



W tej książce pomijając niezbyt pasujące postaci, podobał mi się wątek kryminalny. Autor opiera się na lubianej przeze mnie dedukcji oraz dostarcza niesamowitych przygód bohatera :)
Oglądałam zarówno film, jak i czytałam książkę, i zdecydowanie wolę powieść.
W Szatanie nie ma nudy, non stop coś się dzieje, a cały wątek kryminalny jest zaskakujący i intrygujący.






Przyszła pora na potworka i zmorę wszystkich uczniów. W tym moją. Może historia Stasia i Nel naprawdę była piękna, moment ze słonicą na pewno, ale poza tym większość książki czytelnik śpi. Sienkiewicz wplata masę niepotrzebnych i nudnych opisów, które nużą niesamowicie. To chyba właśnie od tego autora wzięło się moje uprzedzenie do dużej ilości opisów...
Jednak muszę powiedzieć, że film został wyreżyserowany cudnie i z oddaniem szczegółowo akcji, więc jeśli macie do wyboru czytać lub oglądać - polecam film (1973, reżyseria: Władysław Ślesicki)





Powszechnym zjawiskiem w blogosferze jest wychwalanie Władcy Pierścieni, a krytyka Hobbita. Mi jednak historia Bibla się podobała, choć rzeczywiście do trylogii jej brakuje. Uważam jednak, że aby dobrze zrozumieć wydarzenia z trylogii, warto sięgnąć po prequel.
Powieść cechuje szybka akcja. Ponadto dużo rzeczy idzie nie tak, łącznie z samą końcówką. Styl Tolkiena jest jednak taki sam, jak w trylogii, a perypetie Biblba potrafią rozśmieszyć i zasmucić.
Wspomnę przy okazji o filmie - dla mnie to w ogóle odrębna historia, stworzona tylko lekko na podstawie książki. 




Moment, który uwielbiam to upicie Diany, o tak, to od zawsze mi się podobało. 
Generalnie historia Ani to dla mnie zbiór lubianych i nielubianych momentów z dość realnym wątkiem miłosnym między nią a Gilbertem.
Jedynym problemem są dla mnie opisy marzycielskie Ani, one mnie strasznie nudziły, więc cieszę się, że autorka posiada także poczucie humoru i nie wynudziłam się podczas całej lektury. 






Ten tom Jeżycjady jest zdecydowanie ciekawszy niż Opium w rosole, ale nadal nie lubię Musierowicz. Kochając kryminały, uważam, że główna bohaterka w ogóle nie miała pojęcia o planowaniu intrygi.
Poza tym u Musierowicz wszystko wydaje mi się takie sztuczne - zaczynając od charakterów, a kończąc na dialogach. Wszystko jest takie wyuczone, oparte na schemacie.







Kolejny potworek, nawet gorszy niż Sienkiewicz. Nie będę oszukiwać - uważam, że to przeczytałam, bo czytaliśmy ją całą na głos na lekcji. 
Ta historia jest nudna niczym flaki z olejem. Ponadto idea walki wcale mnie w niej nie przekonuje. Ileż można pisać o łowieniu głupiej ryby?!









A teraz przeżyjecie szok. Zapałka na zakręcie to w 100% romans, do tego wakacyjny. I jest to romans, który mi się podobał :D
Generalnie Marcin to taki trochę bad boy, Mada też nie jest aniołkiem. Obydwoje mają swoje problemy, a ich związek nie należy do najłatwiejszych. Książkę czyta się szybko, jest naprawdę przyjemną lekturą, choć ze smutnym zakończeniem.
Nie próbujcie jednak czytać kolejnego tomu... Ja spróbowałam i odłożyłam po kilku stronach :D Według mnie został napisany już na siłę...





Nie pamiętam już wiele z tej książki poza tym, że mi się spodobała. Tajemniczy obcy zjawia się w strefie dzieciaków, z którymi tworzy więź. Podobał mi się ten wątek przyjaźni, a z książką rozprawiłam się kilka lat temu w święta wielkanocne.
Książka opowiada o przyjaźni, ale też o dorastaniu, podejściu dzieci i dorosłych do pewnych kwestii i konflikcie pokoleń.






A z tą książką mam taki problem, że nie dość, że jej nie polubiłam, to miałam ją także na teście szóstoklasistki. Ponadto pamiętam, że skupiała się bardziej na Grenlandii samej w sobie niż na Anaruku.
Nudna, z dużą ilością opisów i w ogóle nie do zapamiętania... 









Okay, teraz chyba jeszcze większy szok niż książka pani Siesickiej - klasyk Williama Szekspira Romeo i Julia
Duża ilość moich czytelników wie, że lubię historię dwojga tragicznych kochanków, bo choć naiwna i bardzo szybka oraz traktowałabym to raczej jako zauroczenie, a nie miłość, to ma w sobie pewien urok :)
Dodatkowo scena balkonowa <3







Tym razem również wysyp polskich autorów - aż 7/14 :) Generalnie rzadko czytam lektury i zdecydowanie bardziej wolę te nie należące stricte do klasyki, jak zresztą pewnie zauważyliście :D

10 lis 2017

WYGRAJ 'GDY TU DOTRZESZ' R. STEAD (konkurs)


Witam was w piątkowy poranek :) Już za kilka godzin oficjalnie zaczniemy weekend - kto się cieszy? :) 
Na pewno ucieszycie się jeszcze bardziej, ponieważ mam dla was konkurs! :)

REGULAMIN KONKURSU

1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Biblioteczka ciekawych książek - KittyAilla.

2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo IUVI. Organizatorka pokrywa koszt przesyłki.

3. Nagrodą w konkursie jest nowy egzemplarz Gdy tu dotrzesz R. Stead.

4. Do konkursu może zgłosić się każdy, kto:
a) publicznie udostępni banner konkursowy (najlepiej na swoim blogu lub Google+ lub fanpage)*
b) publicznie zaobserwuje blog Biblioteczka ciekawych książek
c) ma adres korespondencyjny na terenie Polski
d) miło będzie również, jeśli polubicie fanpage mój oraz wydawnictwa IUVI, ale nie jest to obligatoryjne :)
e) (nieobowiązkowe) zaobserwuje @kittyailla na instagramie oraz udostępni zdjęcie konkursowe, oznaczając mój profil
f) odpowie na zadanie konkursowe

5. Konkurs trwa od ​10 listopada do 30 listopada ​2017 roku.

6. Zwycięzca zostanie wybrany na zasadzie głosowania jury. Dodatkowe losy można zdobyć udostępniając banner w więcej niż jednym miejscu wskazanym w punkcie 3 podpunkt a oraz za wykonanie punktu d lub/i e.

7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 7 dni od czasu zakończenia konkursu. Organizatorka skontaktuje się ze zwycięzcą e-mailowo. Jeśli nie otrzymam adresu w ciągu 5 dni, wybierany jest nowy zwycięzca.

8. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./

9. Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
E-mail: (jeśli nie chcesz podać e-maila, napisz, że skontaktujesz się ze mną sam [mój jest w zakładce kontakt], ale wtedy sam musisz pilnować wyników)
Udostępniony banner:
Lubię fanpage jako:
Instagram jako:
Zadanie konkursowe:
Zapoznałam/-em się z regulaminem.

10. Wszystkie sprawy nieregulowane regulaminem, rozstrzyga organizatorka.

11. Aby konkurs się odbył, musi się zgłosić min. 5 osób.

*Jeżeli nie posiadasz bloga, fanpage oraz Google+ - możesz udostępnić link do tego posta na swoim profilu i podać mi link z Facebooka :)


A co z zadankiem konkursowym? :)
Otóż musicie odpowiedzieć na pytanie:

Jaki tytuł ty nadałabyś książce po zapoznaniu się z opisem? (+ uzasadnienie/ ewentualnie dlaczego uważasz, że obecny tytuł jest trafny do opisu?)

W razie pytań zapraszam do kontaktu mejlowego lub przez fanpage :)

9 lis 2017

Studio Accantus Book Tag + Meredith Book TAG

Za nominację do pierwszego tagu dziękuję Oluś, do drugiego nominowała mnie Meredith :) Są to autorskie tagi dziewczyn :)


STUDIO ACCANTUS BOOK TAG


1) Bartek Kozielski - autor o ogromnej wyobraźni
Jakub Ćwiek <3

2) Paweł Skiba - autor, który wydaje zdecydowanie za mało książek
Powiedziałabym, że za mało, bo za wolno - Flanagan <3

3) Dorota Kozielska - tajemniczy bohater, o którym niewiele wiadomo
Główny bohater Krew i stal, którego imię jest dla mnie za trudne do zapamiętania :D

4) Adrian Wiśniewski - bohater-psychopata
Zdecydowanie główny bohater Autobiografia Kuby Rozpruwacza :D

5) Sylwia Banasik - autor, po którego książki sięgasz w ciemno, bo wiesz, że ci się spodobają
Flanagan i Miszczuk <3

6) Jarek Kozielski - autor, który ma talent do tworzenia czarnych charakterów
Powiedzmy, że autorka Czerwonej królowej, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy, a Maven <3

7) Nowe wideo w każą środę - autor, którego książek nie możesz się doczekać
Ponownie Flanagan i Mortka (choć u niego to nie mogę się doczekać, aż wszystkie zdobędę), a z pań to Justyna Drzewicka :)

8) Wideo specjalne - książka, którą przeczytałaś tylko dla rozrywki
Ale ja czytam tak wszystkie książki D:

9) Z tej strony Bartek Kozielski, reżyser Studia Accantus... - książka, która nigdy ci się nie znudzi 
Harry Potter i Wiedźmin <3

10) "Wszystko, czego pragnę to Ty" - książka, której premiery nie możesz się doczekać
Generalnie w przejściu podziemnym widziałam, że na jesień br. ma być premiera nowej książki Flanagana <3

11) "Wcale nie, ależ tak" - książka z zabawnymi dialogami
<nie wspomnę znów o Flanaganie>
Baranek - jeju, to rozwala system :D

12) "Marzenie mam" - bohater, który dąży do zrealizowania jakiegoś celu
Joszua z Baranka, chciał zostać Mesjaszem, to poważne marzenie :D

13) "Belle" - bohaterka łamiąca męskie serca
Help me? Nie mogę sobie takiej przypomnieć :D

14) "Gdy wierzysz" - książka, która daje nadzieję
Morze spokoju <3


15) "Strasznie już być tym królem chcę" - ulubiony bohater-dziecko
Alcatraz <3 (Alcatraz kontra Bibliotekarze)


16) "Niech nas będzie więcej" - kogo zapraszasz do zrobienia tagu?
Wszystkich, którzy kochają Accantusa :)



MEREDITH BOOK TAG

Jestem marzycielką, czyli książka o spełnianiu marzeń
Może Pojedynek? Kestrel miała marzenia, Arin miał marzenia. Były one zupełnie różne i to przeszkadzało im być razem, ale mimo to dążyli do ich spełnienia.

Jestem optymistką, czyli książka z bohaterem optymistycznie nastawionym do życia
Lesile z Czerwieni rubinu, jej optymizm i Xemi ratowali tę serię :D

Jestem dziecinna, czyli ulubiona książka dla dzieci
Baśnie Braci Grimm <3

Uwielbiam bajki, czyli ulubiony retelling
Ostatnio czytałam i jestem zachwycona - Bestia <3 <3

Uwielbiam książki, czyli książka o książkach
Endymion Spring

Uwielbiam emotikony, czyli książka, która wywołała w tobie wiele emocji
Ostatnio Zawisza Czarny. Aragonia

Uwielbiam się śmiać, czyli zabawna książka lub zabawny bohater
Pech z Szamanki od umarlaków był szalenie zabawny, jak i cała książka <3

7 lis 2017

Filmowo: 'Emotki. Film', 'Hotel Transylwania', 'Hotel Transylwania 2', 'Sing'



Cóż mogę rzec? Spodziewałam się czegoś podobnego do W głowie się nie mieści. Twórcy mieli świetny pomysł - pokazać, co może się dziać w świecie TELEFONU. W końcu każdy z nas go używa, więc tema na czasie.

Emotki to film animowany, który próbował być zbyt... Młodzieżowy? Dodatkowo nie zachwyci was nieprzewidywalnością - od początku do końca wiadomo, jak to się skończy.

Zdarzały się momenty zabawne, nie przeczę, ale generalnie film jest po prostu średni, a postaci sztuczne. Fajne rozwiązania pojawiły się na pewno podczas skrótu przez Just Dance oraz patrząc na piracką apkę (Co nastoletni chłopak może ukrywać przed rodzicami? :D). 

Wątpię, abym miała obejrzeć to drugi raz, wolę wrócić do W głowie się nie mieści. Jeśli ktoś chciałby spróbować, nie nastawiajcie się po prostu na zbyt wiele :)


Będąc na Emotkach, obejrzeliśmy taki jakby dodatek do Hotel Transylwania. Spodobał się mojemu chłopakowi, więc dwa dni później zasiedliśmy z Somersby i chipsami przed ekranem laptopa, aby obejrzeć film.

Nie jest on jakoś mega nieprzewidywalny, ale bawiliśmy się przy nim świetnie. Postaci są wyraziste i prowokują mnóstwo zabawnych sytuacji. W tle przewija się wątek miłosny, który nie jest zbyt uciążliwy, a zdecydowanie zabawny z powodu ojca Mavis.

Generalnie ciekawe zostało przedstawione podejście do potworów na przełomie wieków - kiedyś ganiane z pochodniami, a obecnie traktowane jako obiekt fascynacji.

Najlepszy w filmie jest humor oraz banda szczeniaczków <3 Nie zazdroszczę takich dzieci :D

Film animowany dla całej rodziny w sumie :)



Idąc za ciosem, po części pierwszej, przyszedł czas na część drugą. Moim zdaniem jest jeszcze lepsza od pierwszej. Drakula zostaje dziadkiem. Problem w tym, że Denis nie przejawia wampirzych zdolności. Hrabia wysyła więc swoją córkę z mężem do USA, a sam próbuje obudzić we wnuczku potwora.

Zabawne sytuacje, dialogi oraz starania Drakuli nie pozwalają się oderwać od filmu. Ponadto Denis jest rozczulający! Nigdy nie wiadomo, na co znów wpadnie zdesperowany hrabia, a wizyta w obozie wychowawczym przebija wszystko :D

Dodatkowo mamy okazję poznać tatę Drakuli, podłego wampira, który ludzi uważa tylko za przekąskę. Wśród nowych bohaterów pojawiają się także rodzice męża Mavis - strasznie nachalni i usiłujący przekonać ich do przeprowadzki do USA.

Zdecydowanie polecam i nie mogę doczekać się części 3 :)




Ostatnio mieliśmy fazę na bajki, co u mnie jest normalne, ale Misiowi zdarza się rzadko. Jednak film twórców Minionków zawsze ma zielone światło :)

Sing to przede wszystkim zabawny film o tym, że należy robić to, co się kocha bez względu na okoliczności. Dodatkowo ścieżka muzyczna została cudownie dobrana i miło się również słuchało piosenek, które wspaniale dopełniały film.

Bohaterowie są różnorodni, co stanowi zaletę. Wierzący w siłę sztuki Moon, nieśmiała Meena, Mike przejawiający cechy megalomana, zajęta dziećmi Rosita, nastoletnia Ash pełna energii oraz niedoceniany przez ojca Johnny razem tworzą super ekipę :)

Gdzieś znalazłam porównanie do Sekretnego życia zwierzaków domowych. Osobiście uważam, że autor tamtej recenzji jest psychicznie za stary na bajki i nie potrafi ich subiektywnie ocenić, ponieważ Sing niesie ze sobą wiele przesłań oraz humoru.

Polecam, zwłaszcza, jeśli ktoś dodatkowo lubi muzykę :) Mnóstwo śmiechu, wzruszeń oraz zabawy :)

6 lis 2017

'Rycerze Krystalii' B. Sanderson

Tytuł: Rycerze Krystalii (oryginalnie: The Knights of Crystallia)
Autor: B. Sanderson (tłumacz: J. Drewnowski)
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze
Liczba stron: 305
Wydawnictwo: IUVI (w roku: 2017)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę

Opis:
Alcatraz dociera wreszcie do Nalhalli. Chłopak jest wstrząśnięty, gdy przekonuje się, że jest tam naprawdę legendą. Niestety, w Wolnych Królestwach są już także niecni Bibliotekarze, włącznie z jego matką Shastą!
Teraz Alcatraz – wraz z ojcem (który okazuje się trochę dziwny…), pozbawioną godności rycerza Bastylią i dziadkiem Smedrym, jak zwykle spóźniającym się na wszystko (taki talent) – próbuje zapobiec podpisaniu traktatu z Bibliotekarzami, znaleźć zdrajcę wśród rycerzy Krystalii i uratować oblężoną Mokię, jeden z ostatnich bastionów Wolnych Królestw. W międzyczasie usiłuje choć trochę zrozumieć własnego ojca, pomaga przyjaciółce znów zostać rycerzem i… udziela ślubu.

Opinia:
Alcatraz powraca i tym razem usiłuje nas przekonać o swojej okropności, mówiąc, że jest wspaniały. Uwielbiam jego sarkastyczne i ironiczne podejście do wszystkiego, dziwne wstawki podczas czytania oraz w ogóle styl, jakim pisze Sanderson. Książka wciąga i nie pozwala się oderwać.

W tym tomie wreszcie znajdujemy się w Nalhalli. Nie chcę jednak robić spoilerów, których pełno w opisie, więc mogę tylko powiedzieć, że dzieje się naprawdę dużo. Ponadto Alcatraz dojrzewa, poznaje nowych przyjaciół i ponownie stawia czoło Bibliotekarzom. Jego talent zaskakuje, wprowadzając do książki wiele nieprzewidywalnych sytuacji. Generalnie chociaż autor stosuje niektóre schematyczne zagrania, zupełnie nie jest to wadą książki!
- Księżniczki powinny chyba być miłe słodkie i w ogóle. Nosić różowe sukienki i diademy. [...] Ktoś dał mi raz różową sukienkę. Spaliłam ją.
Jak wspomniałam, Alcatraz dojrzewa. Zaczyna rozumieć, co znaczy być Smedrym oraz jakie wiążą się z tym konsekwencje. Ciekawie rozwija się także jego relacja z Bastylią. Dziewczyna wykazuje się wielką siłą i determinacją, czym zdecydowanie zyskała moją jeszcze większą sympatię. Poznajemy też kolejnych krewnych Alcatraza - krytyka Folsoma, który ma dość ciekawy talent oraz jego matkę, Patty. Dodatkowo do akcji wkracza książę Rikers, wielki fan naszego głównego bohatera, i chociaż nie jest zbyt inteligentny, to bardzo go polubiłam (gościu jeździ szklaną świnią! :D)

Zdecydowanie nie mogę doczekać się tomu kolejnego, jestem niesamowicie ciekawa, co tym razem wymyśli Alcatraz, aby nas zmylić czy zaciekawić. Podziwiam Sandersona za bardzo kreatywny pomysł, który udało mu się zrealizować! Musicie poznać Alcatraza! :)

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

5 lis 2017

'Siła niższa' M. Kisiel

Tytuł:  Siła niższa (oryginalnie: -)
Autor: M. Kisiel (tłumacz: -)
Cykl: Dożywocie
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Uroboros (w roku: 2016)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Czytam nie tylko Amerykanów

Opis:
Kontynuacja kultowego Dożywocia. Wymęczony codzienną rutyną, za to oswojony z niecodziennymi zjawiskami Konrad Romańczuk odkrywa, że nie jest jedynym posiadaczem anioła stróża, a dwie takie istoty pod jednym dachem to dopiero początek kłopotów.


Opinia:
Przyznam, że po ostatnim spotkaniu z Martyną Raduchowską, styl pani Marty wydał mi się nieco nad wyraz zagmatwany i przepełniony. Momentami rzeczywiście mnie to męczyło. Wszechobecny humor wynagradza jednak wszystko i przez większość czasu i tak nie mogłam się oderwać od lektury.

Autorka gwarantuje szok, niedowierzanie i zawał w komplecie. Konrad stąpa po kruchym lodzie, podczas gdy wiking rozpieszcza zasmarkane Licho, a na scenę wkracza ostoja i pocieszenie. Generalnie taki gulasz niespodzianka - nie wiadomo, co się trafi :D Jest to zdecydowany plus, a w jednym momencie zdębiałam i prawie zapuściłam korzenie, próbując ogarnąć umysłem absurd, ale - jak wszystko, co dotyczy Szczęsnego - absurd okazał się nieogarnialny. Książka to nie tylko humor, ale i wzruszenia, odnajdywanie wartości oraz rodzinna atmosfera.

Bo w bamboszkach nie sposób być niemiłym. A kiedy ty jesteś miły dla innych, to inni są mili dla ciebie. Tak działa ten świat. Alleluja.
Konrad niemiłosiernie wkurzał mnie i drażnił do połowy książki. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie to, co działo się z tego powodu z biednym, małym Lichem. Nosz, miałam ochotę zdzielić faceta patelnią i ma farta, że się zrehabilitował! Licho za to rozczula, urzeka i jest... Lichem <3 Turu okazał się kapitalnym bohaterem - uwielbiam go już za samą miłość do słodyczy! Tsadkiel to nowa postać i z początku nie sądziłam, że zapałam do niej sympatią, jaka obudziła się we mnie pod koniec. Może to kwestia tego, że sama lubię mieć wszystko uporządkowane? (Oczywiście nie tak pedantyczni, jak Tsadkiel! :D). Nie rozstajemy się także z Carmillą, która funduje nam niespodziankę stulecia. 

Siła niższa miała mniejszą siłę przebicia od Dożywocia, ale i tak zdecydowanie się z pozycją polubiłam. Uwielbiam ten rodzaj humoru! Marta Kisiel wybija się poza schematy, odnosi się do wszechobecnej popkultury oraz niezwykle bawi (wcale nie śmiałam się w pociągu, skądże...). Idealna na smutne, melancholijne wieczory, jakie są udziałem jesieni :)

3 lis 2017

Akademia wampirów book tag + Wakacyjna przygoda BOOK TAG

Dawno nie było TAGów :)
Dwie nominacje od autorek rzeczonych tagów - wampirki od Oluś oraz wakacyjna przygoda od Magic :)


AKADEMIA WAMPIRÓW BOOK TAG

1. Akademia wampirów - książka, po której nie spodziewałaś się niczego dobrego, ale Cię zachwyciła.
W sumie to Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - nie spodziewałam się tak wspaniałej zabawy! 

2. W szponach mrozu - książka, która zmroziła Ci krew w żyłach.
Jedyna książka, która tego dokonała czytana w nocy na telefonie to Chemia śmierci.

3. Pocałunek cienia - książka, która odmieniła Twoje życie.
Nie ma książki, która odmieniłaby moje życie :D

4. Przysięga krwi - książka z Rosją w tle.
Przedwiośnie :D O, albo Cesarzowa Nocy, która była gorsza niż ta pierwsza :D

5. W mocy ducha - książka pełna zwrotów akcji.
Morza wszeteczne <3

6. Ostatnie poświęcenie - książka, po której miałaś kaca książkowego.
Nigdy nie miałam kaca książkowego :D

7. Rose - bohater, który musiał za wcześnie dojrzeć.
John z Poszukiwaczki.

8. Dymitr - bohater, którego kiedyś kochałaś, ale stracił Twoją sympatię.
Shinobu z wyżej wymienionej książki w Podróżniczce stracił moją miłość.

9. Adrian - książkowy chłopak, któremu nie możesz się oprzeć.
Aby jeden? :O <Kitty robi wyliczankę> Okazuje się, że Roth :D

10. Akademia świętego Władimira - najlepsza książkowa szkoła.
Hogwart <3

11. Team Adrian vs. team Dimka - książka czy ebook?
Książka!

12. Strzyga - książka, która była tak zła, że nie możesz o niej zapomnieć.
Ferdydurke, bo nie mogę przeżyć, że to lektura :D

13. Dampir - bohater, który stawia cudze dobro ponad swoim.
Sztampowy przykład, ale to już 6 tag, który dziś robię i coś mi już chyba nie idzie :D A więc Lily i James poświęcili się, aby ich syn mógł żyć :D

14. Moroj - książka, która miała być strzałem w dziesiątkę, ale okazała się niewypałem.
Sztylet rodowy. Tyle na to czekałam, tak usiłowałam to zdobyć, a okazało się... średnie.

15. "Anioły upadają, Rose" - ulubiony książkowy cytat.


Historie nie zawsze kończą się po naszej myśli.
Życie nie zawsze jest bajką.
Życie r z a d k o jest bajką.



WAKACYJNA PRZYGODA BOOK TAG

Zasady: Do TAGu wybieramy 10 książek i każda z nich będzie przypisana jednej z kategorii. I uwaga! Książki układamy alfabetycznie, ale według nazwisk autorów. To po to, żeby było fajniej i żebyście mi tu nie oszukiwali :D I teraz tak. Przy każdej kategorii będzie podane co trzeba wylosować. A losujemy poprzez otworzenie książki na losowej stronie, oczywiście :)

Książki:
  1. Harry Potter i Komnata Tajemnic
  2. Na krawędzi wszystkiego
  3. Zdrada
  4. Moc przeznaczenia
  5. Studnia wieczności
  6. Mroczne szaleństwo
  7. Pieśń ognia
  8. Bez litości
  9. Druga szansa
  10. Wilki Lokiego


1. W te wakacje zdarzy się coś naprawdę niesamowitego! A co będzie początkiem Twojej przygody? (zdanie) 

Ekhm, to zdanie jest dość długie i nie napawa zbyt optymistycznie... :D
A ty byś nie pomyślał [...] że po otrzymaniu czterdziestu pięciu ciosów toporem w szyję spełniasz warunki, by wziąć udział w Polowaniu bez Głów?
Ja chyba nie chcę wiedzieć, co ma się wydarzyć w wakacje :D

2. Kto będzie Ci towarzyszył? (osoba)

Iks może być ciekawym towarzyszem. Może będziemy łapać tego kogoś, kto odrąbał komuś głowę? :D

3. Gdzie się wybierzecie? (miejsce)

Wyspy Południowe podobno są cieplutkie i jest na nich mnóstwo plaż - idealne miejsce na wakacje!


4. Co się tam stanie? (zdanie)
Znajdowali się już daleko od barykady, gdy Tamani usłyszał głuchy łoskot.
I Tamani się znalazł :D Choć ta odrąbana głowa, a potem głuchy łoskot przy jakiejś barykadzie... Moje wakacje to chyba horror klasy B :D

5. Nagle zza drzew wyłoni się tajemniczy człowiek. Kto to będzie? (osoba)

Będzie to Felicity. Nie sądzę, aby była groźna :D Gorzej, że lubiła się rządzić...

6. Zdanie, które od niego usłyszycie to... (zdanie)
Wysłałam długiego, przesadnie optymistycznego mejla do rodziców i kilka krótszych do znajomych w mieście.
To już serio zaczyna się robić dziwne, gdy bohaterka z epoki wiktoriańskiej wysyła mejle :D Gorzej, że te przesadnie optymistyczne wysyła się, gdy jest źle...

7. Tajemnicza osoba zdecyduje się kontynuować z Wami podróż, a na początek znajomości podaruje Wam... (przedmiot)

Od Felicity otrzymamy namiot. Biwak na plaży? Chociaż jak grasuje tam ten, co odcina głowy, to chyba nie jestem za...

8. Nagle zauważycie, że ktoś Was goni! Kto to będzie? (osoba)

A nie mówiłam, że nie jestem za? Goni nas Admin. Doczytałam trochę i to jakiś chłopak pojawiający się jedynie w scenie, na którą trafiłam. Chudy piętnastolatek robiący bransoletki... :D 

9. Co wtedy zrobicie? (zdanie)
Zapach świeżego wypieku sprawił, że jeszcze boleśniej poczułam skurcz żołądka.
No tak, ktoś nas goni, jesteśmy głodni i pewnie zwialiśmy do piekarni :D

10. Jak zakończy się Wasza przygoda? (zdanie)

Ja już się boję...
Kiedy już prawie wszyscy zginą.
Horror klasy B, a nie mówiłam? Mam nadzieję, że osobiście to przeżyję

11. Co ty na powtórkę w następne wakacje?

Nie, nie, nie, zostaję z książką w domu :D

1 lis 2017

Podsumowanie października

Październik za nami, listopad przed nami :)
Niestety w tym roku nie udało mi się być na KTK, przez co nie spotkałam się z Oluś, Justi i innymi znajomymi blogerami. Mam jednak nadzieję, że wpadniecie do stolicy na WTK :*

W październiku trochę się działo - zmieniam pracę, zamieszkałam z chłopakiem, świętowałam swoje 20. urodziny :) Pod względem czytelniczym nie było źle, ale jakoś uparłam się czytać prawie same tomiszcza, co spowodowało, że czytałam głównie w domu. I tak zakończyłam na ten moment niesamowitą przygodę ze Szklanym tronem, stworzyłam TAG książkowy związany z Dożywociem, zaczęłam oglądać więcej filmów, więc zrobiłam nawet banerek do Filmowo oraz wróciłam do ćwiczeń (basen, siłownia). Mam też nowe dziecko, a mianowicie Cookie, czyli chomisia rasy syryjczyk :D 

Przepraszam was za taki spam postami, ale chciałabym wszystko, co napisałam w wakacje (a są to głównie recenzje) wstawić do końca roku. Zrezygnowałam też z kilku wyzwań, ponieważ przestałam ogarniać. Nie uda mi się też raczej przeczytać 150 książek, ponieważ nie dotarłam jeszcze nawet do 100, ale na przyszły rok mam kilka innych pomysłów :)

Przeczytane książki:
  • Rekonstrukcja (210)
  • Wiedźma Naczelna (528)
  • Dziedzictwo ognia (654) [Uroboros]
  • Na krawędzi wszystkiego (381) [IUVI]
  • Szaławiła (63) [Uroboros]
  • Królowa cieni (848) [Uroboros]
  • Imperium Burz (860) [Uroboros]
Ilość książek: 7
Ilość stron: 3544 (ok. 114 str/dzień)
Najlepsza książka: nie sposób wybrać
Najgorsza książka: Rekonstrukcja

Podsumowanie za nami, teraz trochę o planach. Staram się już nie brać egzemplarzy sama - zgłaszam się wtedy, gdy wydawnictwo proponuje coś ciekawego :) Planuję bowiem wyczytać w końcu swoje książki, ponieważ jest ich ok 40-50 nieprzeczytanych, a stojących na półce :( Skończyłam jednak Szklany tron, więc będę miała czas na inne książki :) 
Ponadto listopad zapowiada się imprezowo, bo pierw 18-tka mojego brata, potem impreza rodzinna, w międzyczasie 18-tka mojej przyjaciółki... Ale czas na czytanie znajdzie się zawsze :D

A jak wam minął październik? Też tak klniecie pogodę? :D

31 paź 2017

'Imperium burz' S. J. Maas

Tytuł:  Imperium Burz (oryginalnie: Empire of Storms)
Autor: S. J. Maas (tłumacz: M. Mortka)
Cykl: Szklany tron
Liczba stron: 860
Wydawnictwo: Uroboros (w roku: 2017)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę

Opis:
Droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. I choć młoda królowa z każdym dniem coraz lepiej poznaje potęgę swojej magii, to wie, że nie wygra wojny z Erawanem w pojedynkę. Nadszedł czas szukania sojuszników. Kto odpowie na jej wezwanie? I jaką cenę będzie skłonna zapłacić za zwycięstwo z siłami ciemności?

Opinia:

NIE ZAWIERA SPOILERÓW

Dlaczego ja zaczęłam to czytać? Powinnam zająć się tą serią dopiero, gdy zostaną wydane wszystkie tomy, bo nie mam pojęcia, jak przeżyję teraz do wydania następnej części! Autorka znów pochłonęła mnie i nie chciała wypuścić ze świata magii, intryg oraz romansu. Ponadto pod koniec tej książki prawie się rozpłakałam, a to dzieje się bardzo, bardzo rzadko.

W tym tomie rozrasta się zdecydowanie ilość wątków miłosnych, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Każdy z nich był inny, ciekawy i doprawiony nutką pikanterii. W książce non stop się coś dzieje - intrygi Celaeny powodują kolejne zaskoczenia, ponieważ nie zdradza się ona ze swoimi zamiarami nawet swojemu ukochanemu. Finał tej książki pozostawił mnie za to z wielką dziurą w sercu i niepewnością co do dalszych losów bohaterów. Jedyne, czego mi brakowało, to Chaola, który w tym tomie jest jedynie wspominany.

One day. I am going to marry you. I'll be generous and let you pick when, even if it's ten years from now. Or twenty. But one day, you are going to be my wife. (Któregoś dnia cię poślubię. Będę hojny i pozwolę ci zdecydować kiedy, nawet, gdyby miało to być za dziesięć lat. Lub dwadzieścia. Ale pewnego dnia zostaniesz moją żoną).
Celaena to sprytna dziewczyna, działająca na własną rękę i niezwierzająca się nikomu ze swoich planów. Było mi jej czasem szkoda, gdy wszyscy naskakiwali na nią, a ona po prostu wolała wszystko dopiąć na ostatni guzik, niż przedstawić plan, który może zakończyć się niepowodzeniem. Rowan nadal nie podbił mojego serca, ale zaczęłam go naprawdę lubić. Za to Aedion - tak, za nim zdecydowanie udałabym się wszędzie. Bohaterowie rozwijają się, pokazują nam swoje lęki i dobre strony. To seria, która rozrasta się coraz bardziej z każdym kolejnym tomem, a na pewno najlepszym dowodem na to są postaci.

Ciężko mi pisać o wspaniałości tej książki, gdy nie mogę wam nic zdradzić. Po prostu musicie sami dać się pochłonąć tej niezwykłej serii <3 <3 A ja z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu! <3

PS. Cytat znalazłam na LC po ang, nie chciało mi się szukać w książce dokładnego przekładu, a go uwielbiam, więc przetłumaczyłam go po swojemu w nawiasie :D

Za egzemplarz dziękuję

30 paź 2017

'Ember in the Ashes. Imperium Ognia' S. Tahir

Tytuł:  Ember in the Ashes. Imperium ognia  (oryginalnie: Ember in the Ashes)
Autor: S. Tahir (tłumacz: J. Malinowski, M. Wawrzyńczak)
Cykl: Ember in the Ashes
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Akurat (w roku: 2015)

Bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę

Opis:
Zapierająca dech w piersi historia o honorze, miłości, poświęceniu i walce o wolność, która podbiła serca młodych czytelników na całym świecie. Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.

Opinia:
Tę książkę chciałam przeczytać od momentu jej zapowiedzi. Nie tylko ze względu na to, że była na każdym blogu i to z samymi pozytywnymi recenzjami. Nawet, gdyby były średnie, i tak chciałabym po nią sięgnąć. Ten opis kupił mnie totalnie.

Z początku nie mogłam się wkręcić. Miałam już obawy, że to kolejna przeciętna młodzieżówka zbudowana na klasycznych schematach. Styl, jakim jest napisana też nie wyróżnia się niczym - widać w nim emocje, opisy i dialogi są ciekawe, ale nie wybitne ponad miarę.

Strach będzie twoim wrogiem tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Zbyt silny strach może paraliżować. Zbyt mały strach rodzi arogancję.
Po około jednej trzeciej nie mogłam się jednak oderwać. Nie ze względu na styl, ale tempo i sposób prowadzenia akcji. Co prawda są tu wykorzystywane schematy, ale autorka stworzyła z nich coś niezwykłego. Historia dwojga młodych ludzi, których połączyło przeznaczenie - brzmi jak oklepana bajka, ale na całe szczęście nią nie było. Autorka potrafi zaskoczyć czytelnika, choć nie wszystko okazało się nieprzewidywalną tajemnicą. Największą atrakcją książki okazały się Próby. Co będą musieli zrobić tym, razem, jak Elias zareaguje. Trójkąt miłosny nie wytrącał mnie z równowagi podczas czytania. Relacja między Heleną a Eliasem została zresztą przedstawiona naprawdę ciekawie i odbiegała trochę od schematu. Ostatnie 50 stron uciekło nie wiadomo kiedy i nagle były już podziękowania... A ja się pytam, co dalej!?


Pole bitwy to moja świątynią. Czubek miecza jest moim kapłanem. Taniec śmierci moją modliwtą. Kończący cios wyzwoleniem
Na pewno powodem sukcesu tej powieści są także bohaterowie. Nie plastikowi czy jednowymiarowi, ale tacy z krwi i kości. Laia to nieco zagubiona dziewczyna, która otoczona sławą rodziców stara się jej dorównać. Za wszelką cenę stara się uratować swojego brata, obarczając się winą za jego pojmanie. Można powiedzieć, że uczy się życia. Elias mógłby zostać moim mężem. Zaradny, choć w typowo męski sposób wielu rzeczy nie dostrzega. Kogoś mi tym zresztą przypomina. Helena to służbistka, ale także wierna przyjaciółka, choć nie zawsze postępuje w sposób właściwy. Podobała mi się kreacja czarnego charakteru, komendantki oraz to, jak postrzegali ją różni ludzie. Postaci drugoplanowe nie były potraktowane po macoszemu, co tylko usprawniało lekturę.


Podsumowując, po dość nudnym i schematycznym początku, zostajemy wrzuceni w wir niesamowitej akcji. Jestem bardzo zaintrygowana dalszymi losami Eliasa, Heleny i Lai! Polecam książkę fanom fantasy - w tle opowieści czają się potwory, których nie chcielibyście spotkać na ulicy :)

29 paź 2017

Misie na zdrowe włosy od Noble Health, czyli pierwszy beauty post na Biblioteczce

Generalnie nie spodziewajcie się dużej ilości takich postów. Akurat musiałam poratować włosy, nie lubię łykać dużych tabletek i na instagramie wpadły mi w oko MISIE NA ZDROWE WŁOSY. Są to żelki, które poprzez dużą zawartość witamin mają poprawić kondycję włosów. Żelki zamiast tabletek? Musiałam to wytestować!


Co obiecuje nam producent? Zdrowe włosy, głębię koloru, blask oraz zdrową skórę. Produkt jest przeznaczony wyłącznie dla osób dorosłych i zawiera 13 składników odżywczych, z których najważniejsze widzicie na grafice na górze. Każdy miś to tylko 3 kalorie o smaku pomarańczowym. Więcej informacji o produkcie możecie poczytać na oficjalnej stronie :)

Misie biorę, zgodnie z etykietką, dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Co do pomarańczowego smaku, ostrzegam, że pierwsze kilka żelków może wam nie smakować - poprzez dużą zawartość witamin są one gorzkawe. Jednak po zjedzeniu około 10-15 misiów przestałam odczuwać ich posmak i choć nadal nie smakują jak żelki pomarańczowe, to zaczęły być słodsze :) 

Misia należy dokładnie rozgryźć, a nie przegryźć na trzy i od razu połknąć. Według mnie to przyjemniejsze rozwiązanie niż łykanie tabletek. Dodatkowym plusem jest to, że nie trzeba ich popijać :D





Czego oczekiwałam od żelków na włosy?

Nie lubię spędzać dużo czasu, pielęgnując włosy. Żadne maseczki czy odżywki, których nie mogę od razu zmyć, nie wchodzą w grę, bo zwyczajnie o tym zapominam lub mi się nie chce. Potrzebowałam więc czegoś, co zregeneruje moje włosy. Rzadko suszę włosy, a prostuję tylko grzywkę, ale wiadomo, że pogoda także robi swoje z włosami...

Zniszczone końcówki (rozdwojone, wysuszone), włosy wypadające na taką skalę, że znajdują się dosłownie wszędzie, problemy z rozczesywaniem w przypadku niespryskania ich odżywką, oklapnięcie i brak blasku, raczej niezbyt miękkie w dotyku. Taki stan zaczął mnie już irytować.


Pierwsze efekty zauważyłyśmy z moją mamą po około połowie słoiczka. Moje włosy zaczęły się zdecydowanie łatwiej rozczesywać i nie potrzebowałam już do tego odżywki. Dodatkowo dłużej pozostawały nieprzetłuszczone i częściej mogłam na drugi dzień wspomóc się tylko suchym szamponem. Stwierdziłam także, że są bardziej miękkie w dotyku.

Spojrzenie na końcówki - większość z nich jest nierozdwojona - szok! Dodatkowo poprawiła się kondycja całego włosa i ogólny wygląd. Blask? Powoli zaczęły go odzyskiwać.




Ciężko mi stwierdzić czy poprawiła się kondycja skóry głowy, bo nigdy nie była w sumie zła. Tak samo trudno stwierdzić czy wypada mi mniej włosów - na pewno mniej zostawiam ich w szczotce podczas rozczesywania, ponieważ nie robią się kołtuny oraz nie muszę mocniej szarpać włosów, aby je rozczesać (używam szczotki od Tangle Teezer, więc to też na pewno plus).

Ze swojej strony dodam, że włosy łatwiej się układają i, chyba dzięki biotynie, ale nie jestem ekspertem, same się prostują. Dla mnie to plus, ponieważ już coraz rzadziej prostuję grzywkę - układa się sama po umyciu :) Dodatkowo włosy rosną szybciej, co zdecydowanie pomoże je zapuścić :)

Jedynym minusem jest to, że nie tylko włosy na głowie zaczęły rosnąć szybciej - częściej muszę golić nogi czy pachy. Podejrzewam jednak, że wosk/ depilator rozwiąże sprawę :)

Poza włosami, zauważyłam poprawę kondycji moich paznokci - nie stały się co prawda mocniejsze czy twardsze, ale płytka wygląda na zdecydowanie odżywioną :)


Podsumowując, MISIE NA ZDROWE WŁOSY po miesiącu kuracji:

poprawiły kondycję moich włosów

ułatwiły ich rozczesywanie

spowodowały, że nie wyrywam aż tyle włosów podczas czesania, dzięki czemu tracę ich mniej

pomagają moim włosom odzyskać blask i intensywny kolor

prostują włosy, przez co nie muszę tak często korzystać z prostownicy

ułatwiają układanie włosów

poprawiły kondycję moich paznokci (płytki)

-/sprawiają, że włosy szybciej rosną, ale niestety, nie tylko te na głowie

przestały mieć gorzkawy posmak, więc jedząc je, czuję się, jakbym jadła dosłownie żelka, a nie suplement diety